Zupa z jarmużu i dyni

Jarmuż, czyli niemalże dzika kapusta, ma bardzo twarde liście, silnie wysycone minerałami. To świadczy o tym, jakim jest bogatym źródłem mikroelementów, ale jednocześnie ta twardość (a jednocześnie niestety wysoka zawartość szczawianów) sprawia, że bardzo trudno są one dostępne. Zajadając się jarmużem na surowo, wcale wiele dobroci z niego nie wyciągniemy. Należy albo go dokładnie zmiksować – niestety niejeden blender nie da rady dokładnie go rozdrobnić. Albo marynować przez noc w kwaśnej zalewie, żeby łyko zmiękło i by następnego dnia można było użyć go do sałatki. Albo zmiękczyć go gotowaniem. Przy okazji warto przypomnieć, że rośliny kapustne spożywane na surowo silnie hamują wchłanianie jodu, a podobno obróbka termiczna zmniejsza ten niekorzystny efekt.

zupa z jarmużu i dyni, zupa jarmużowa, zupa dyniowa z jarmużem, kale and squash soup, pumpkin and kale soup

Zupa z jarmużu i dyni

kawałek dyni – ja preferuję Hokkaido albo piżmową
pęczek jarmużu
czosnek
por
pietruszka 
ulubione przyprawy 

Dynię, pietruszkę i pora obrać, pokroić i ugotować do miękkości. W tym czasie jarmuż dokładnie opłukać, bo często w karbowanych odmianach jarmużu kryje się sporo piasku. Wykroić najgrubszy nerw. Liście posiekać, dorzucić do zupy z czosnkiem i gotować kilka minut. Doprawić ulubionymi przyprawami: np płatkami drożdżowymi, wegańską kostką rosołową, majerankiem, rozmarynem itp. Można też pójść w orientalną stronę i dodać kurkumę i kumin.

Zupę zmiksować i podawać. Mój syn bardzo lubi zielone zupy, ale bardzo nie lubi kiedy pływają w nich listki (to tak na wypadek jakbyście się zastanawiali, skąd w „Pysznych chwastach” tyle zielonych kremowych zup ;)), dlatego jego porcję musiałam dodatkowo miksować w blenderze kielichowym, żeby była absolutnie gładka. 

Zupa przepyszna! Kto zna połączenie smakowe dyni i jarmużu, ten wie, jak dobrana to jest para! Poza tym on jest taki śliczny! 

jarmuż, kale

Nic dziwnego, że kolorowe odmiany jarmużu są sprzedawane w kwiaciarniach 🙂 Barwne liście są jak najbardziej jadalne, zdrowe, bo pełne przeciwutleniających antocyjanów, ale tych Z KWIACIARNI NIE JEMY! Pamiętajcie, że niczego z kwiaciarni nie jemy, choćby nominalnie należało do gatunków jadalnych, bo było hodowane z użyciem toksycznych chemikaliów.

Smacznego i ZIELONEGO! 🙂
Pozdrawiam
Gosia 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s