Ostrygi – jak jeść, jak przygotować

Jak karnawał, to karnawał i trzeba zaszaleć 🙂 Ponieważ na różne warsztaty kulinarne zazwyczaj chadzam sama, chciałam sprawić kulinarną niespodziankę mojemu mężowi i podać mu coś mało spotykanego. Pokrzywa, sosna, czy stokrotki, to nasz chleb powszedni, więc czymże ja mogłabym zaskoczyć tak obeznanego z wydziwną kuchnią męża? Dlatego zamówiłam świeże ostrygi. Wbrew pozorom wcale nie jest to wybryk koszmarnie drogi. Natomiast nie przypuszczałam, że ostrygi dostarczą mi aż tyle przeróżnych emocji.

Zapraszam zatem na opowieść o ostrygach.

jak jeść ostrygi, ostrygi jak przyrządzać, oyster

Jak przygotować i jeść ostrygi?

Po pierwsze ostrygi trzeba obejrzeć. Jeżeli któraś jest otwarta – trzeba ją wyrzucić, bo to oznacza, że mięczak nie żyje, zatem jest nieświeży.

Potem trzeba je umyć szczoteczką w zimnej wodzie, usuwając piasek i inne paprochy.

Ostrygi należy trzymać na lodzie, żeby sobie cały czas cichutko spały.

Dalej jest najgorsze: otwieranie. Jeżeli nie macie specjalnego noża do ostryg, użyjcie innego ostrego, raczej wąskiego, mocnego ostrza. Muszlę należy złapać w ściereczkę, trzymając ją wypukłą częścią do spodu. Nóż trzeba wbić między dwie części muszli, moim zdaniem najlepiej w miejscu ich połączenia na czubku ostrygi. Ruszając nożem na różne strony z wyczuciem podważyć płaską część. Kiedy spojenie muszli puści, wtedy trzeba odciąć mięsień mięczaka od wnętrza muszli. Trzeba to zrobić delikatnie, żeby nie wylać morskiej wody, która zebrała się w muszli. Następnie odciąć mięsień, którym zwierzak trzyma drugą część skorupy.

I teraz ostryga jest gotowa do spożycia. Można ją skropić sokiem z cytryny, lub przykryć pikantną salsą np.: z oliwek, pomidorów i chilli i połknąć w całości, lekko jeno przeżuwszy. Mój mąż stwierdził, że chyba mnie mnie przekręciło, bo to tak, jakby miał połknąć płat surowej wątróbki i za pierona tego nie zrobi 😛

Alternatywną acz prostą opcją jest zapieczenie ostryg. Ja je po prostu przykryłam wiórkiem masła, bo Synutek i tak by nie jadł, bo gdyby chciał, to chlapnęłabym oliwą, posypałam świeżymi ziołami i włożyłam do piekarnika na ok. 6-7 minut. Można też przykryć kawałkiem pikantnego sera. Wstawiłam ostrygi w połówkach muszli ustawione w naczyniu do zapiekania. Żeby się nie przewróciły i nie straciły tego kawałka oceanu, który był w nich zamknięty, na dnie naczynia rozsypałam ceramiczne kulki do fałszywych wypieków. Ale równie dobrze można dno naczynia wysypać solą. Podawać w muszlach. Pieczone ostrygi już można kroić i gryźć 😛

ostrygi, oysters

Jak wspomniałam, jedzeniu ostryg towarzyszyły niezmiernie silne doznania.

Na samym początku, przy otwarciu paczki uderzył mnie cudowny zapach morza. Świeżych wodorostów wyrzuconych na brzeg, wiatru przesyconego jodem, skał obrośniętych glonami. Urzekający.

Wspaniały zapach…

 

I w zasadzie to by było na tyle pozytywów…

Walka z ostrygami jest bardzo ciężka. Po pierwsze trzeba mieć dużo siły. Nie spodziewałam się, że taki mały mięczak może mieć takie silne mięśnie. Po otwarciu 6 sztuk byłam niemiłosiernie zmordowana, a moje ramiona jeszcze następnego dnia odczuwały ten wysiłek.

Podobno ostrygi są afrodyzjakiem. A to dzięki wysokiej zawartości cynku, niezbędnego m.in. do podziałów komórkowych, a zatem i do produkcji spermy (więcej o cynku możecie przeczytać tutaj). Z tym, że ten afrodyzjak działa dopiero przy częstym spożywaniu, bo ostrygi są bardzo ciężkostrawne, więc na namiętną noc z obciążonym żołądkiem raczej ciężko liczyć 😉

Po drugie, te ostrygi to były pierwsze zwierzęta, które zabiłam osobiście w celu ich zjedzenia (komary też zabijam, lecz nie w celach konsumpcyjnych;)). Oglądając ich piękne muszle miałam ochotę wrzucić je z powrotem do wody i gdybym stała nad brzegiem oceanu, pewnie bym to zrobiła. Ale że przeleciały do mnie 17 tys. km, nie było to możliwe.
Byłam już świadkiem śmierci zwierząt. Wydaje mi się, że jest to obowiązkiem każdego, kto je mięso, że musi wiedzieć, skąd to mięso pochodzi. W jakich warunkach zwierzę żyje i w jaki sposób to zwierzę umiera. Gdyby ludzie uważniej się przyjrzeli, jak wygląda masowy chów, to może chwilę by się zastanowili nad kolejnym obiadem. To straszne, że w XXI wieku w cywilizowanych krajach działa taki proceder. Naturalną konsekwencją dla wszystkożernych lecz moralnie rozwiniętych stworzeń, wydaje mi się powrót do małych, rodzinnych gospodarstw (choć też nie bezgrzesznych) oraz zmniejszenie konsumpcji pokarmów mięsnych. Ale cóż, ludzie wolą radośnie wcinać tony schabowych i kiełbasek, jakby one rosły na drzewach.

Wracając do opowieści, tak więc ja właśnie własnoręcznie zabiłam zwierzę. Dla wielu osób to pewnie nie będą żadne mecyje, na wsi to raczej normalne, a nawet w mieście świątecznego karpia do niedawna zabijała każda gospodyni. O co więc tyle szumu? To tylko mięczak, nie ma nawet oczu, ani głowy. Ale dla mnie zabójstwo mięczaka, to był dość duży szok.

Trzecia część ostrygowych emocji, to smak. Wcale nic szczególnego. Nie były paskudne, po prostu mi nie smakowały. Takie trochę skarpetowate. Mój mąż zachował sobie jedną skorupkę i położył na biurku, ku pamięci, żeby już nigdy więcej 😉 Są ludzie, którzy je uwielbiają. Dla nas, to była, ot, ciekawostka kulinarna, karnawałowy wyskok. Cieszę się, że zaspokoiłam naszą ciekawość i na tym poprzestanę.

THE END OF OYSTER STORY

A Wy macie jakieś doświadczenia i przeżycia z ostrygami?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s