Life in plastic is fantastic

Kolejna już osoba pyta mnie o te nieszczęsne gumeczki: są trujące, czy nie są? Wszystkie media oszalały na punkcie rakotwórczych recepturek, tymczasem afera wcale ich nie dotyczy. Histeria przyszła z Anglii, gdzie dotarły chińskie podróbki o kilkusetkrotnie przekroczonych normach zawartości ftalanów. Tylko że wcale nie chodziło o gumeczki, tylko o zawieszki, które są dołączane do niektórych zestawów. Ale wydaje mi się, że gumkowe bransoletki są dobrym pretekstem do rozważań nad plastikiem. Czy zatem same gumeczki są silnie toksyczne? – Nie. Czy są bezpieczne? Nie, bo są z miękkiego plastiku.

Październik jest miesiącem, który przypomina o profilaktyce nowotworów. Pora więc zdać sobie sprawę z kilku rzeczy.

Jesteśmy pokoleniem szczurów laboratoryjnych. Ten stan ufundowali nam rodzice zachłyśnięci nowymi technologiami. Plastik jest materiałem wszechobecnym. Mieszkamy w nim, dotykamy go, nosimy go na ciele. Podłogi z linoleum, płytki PCV, tapety, okleiny mebli, syntetyczne włókna, plastikowe zabawki… W czasie używania delikatnie się łuszczą uwalniając do powietrza mikroskopijne drobinki, które wdychamy.

Plastik pijemy i zjadamy. Produkty uboczne przy jego produkcji penetrują glebę, wody gruntowe i morza. Krążą w ekosystemie. Zjadają je ryby, my zjadamy ryby, zwierzęta są karmione mączką rybną, zjadamy zwierzęta…

Plastik jest ładny, tani i lekki. Jego produkcja jest prosta, a transport mniej kosztowny. Ale plastik jest zły ponieważ środki chemiczne używane do jego produkcji są bardzo szkodliwe dla zdrowia. Środki zmiękczające, dzięki którym tworzywo syntetyczne jest elastyczne i miękkie to tzw plastyfikatory. (PCW, PVC – to plastik, którego produkcja wymaga podobno największej ilości plastyfikatorów.)

Chyba już każdy wie, że nie wolno pakować w folię aluminiową niczego, co jest kwaśne. Ani owoców, ani warzyw, ani kiszonek, ponieważ kwasy zawarte w tych produktach reagują z glinem (aluminium) i tworzą rozpuszczalne sole, które trafiają do naszego organizmu. Glin jest toksyczny, a nasze nerki niekoniecznie radzą sobie z jego odfiltrowaniem. Aluminium zbiera się w niektórych narządach i stawach zaburzając ich pracę, osłabiając cały organizm. Tymczasem wiedza, że niektórych pokarmów nie należy pakować w plastik wciąż jest dostępna jedynie dla wybrańców.

(Dygresja: związki aluminium są powodem, dla którego nie należy parzyć herbaty z cytryną ani innymi owocami. W liściach herbaty są zebrane cząsteczki glinu, ponieważ krzewy herbaciane wyciągają je z gleby, a te wytrącają się w tkankach rośliny. Nie stanowi to dla nas zagrożenia, ponieważ są to związki glinu nierozpuszczalne w wodzie, więc podczas parzenia herbaty pozostają w liściach. Natomiast kwas cytrynowy zawarty w owocach reaguje z aluminium w liściach dając sól: cytrynian glinu, który dobrze rozpuszcza się w wodzie i trafia do naparu. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by napić się herbaty z cytryną. Wystarczy najpierw zaparzyć herbatę, odcedzić listki i dopiero wtedy dodać cytrynę. Glin zostanie w liściach, a nie w naparze.)

Im miększy i grubszy plastik, tym więcej plastyfikatorów zostało zużytych do jego produkcji (jak na przykład miękkie gumkowe zawieszki, czy worki z grubego PVC.) Im tłustszy produkt zawinięty w plastik, tym więcej chemikaliów przeniknie do żywności, ponieważ plastyfikatory są lipofilne tzn. lubią tłuszcz. Twarde plastiki wymagają mniejszej ilości plastyfikatorów. Kupujemy mnóstwo wody w plastikowych butelkach. Ale butelki na wodę są jeszcze stosunkowo mało problematyczne, bo większość plastyfikatorów rozpuszcza się lepiej w tłuszczu niż w wodzie, a dodatkowo plastik na butelki jest sztywny. (Choć dużym problemem ekologicznym i zdrowotnym są drobinki ukruszone z plastikowych części pływające w wodzie, ale to już inna historia.) Tymczasem wysoka temperatura przyśpieszy przenikanie tych związków „odplastikowych” do wody. Butelki z wodą trzymane w pełnym słońcu nagrzewają się i do wody przechodzi więcej. A z czego jest zrobiona większość czajników elektrycznych? No właśnie, z plastiku. Nawet czajniki ze stali mają plastikowe wstawki. (Może niektórzy z Was wspomną moje poszukiwania bezplastikowego czajnika, co wydawało się mission impossible). Jeżeli plastik wydziela „chemiczny” zapach, szczególnie po podgrzaniu, to znaczy, że pozostało bardzo dużo rozpuszczonych w nim pozostałości z procesu produkcyjnego.
Zimna woda OK, ale przecież soki owocowe pełne lipofilnych witamin (karotenoidów) sprzedawane są w plastikowych butelkach. Pakujemy tłuste sery i mięsa w plastikowe worki. A plastyfikatory z worków rozpuszczają się w tłuszczu, który później zjadamy.

Przyjrzyjmy się teraz metodzie sous-vide. To nowoczesna metoda gotowania próżniowo zapakowanego jedzenia w niskich temperaturach promowana przez wielkich szefów kuchni. Teoretycznie jest to świetny pomysł, ponieważ dzięki temperaturom nie przekraczającym nawet 100°C unika się generowania wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych i amin heterocyklicznych, które powstają w pieczonym jedzeniu, o czym pisałam we wpisie pt. „Smak ognia” (klik). Tylko, że w tej metodzie jedzenie razem z sosem pakuje się do foliowego worka. Worka z grubego, miękkiego plastiku…

Związki używane w produkcji plastiku to dioksyny, polichlorowane bifenyle (PCB), bisfenole, ftalany i inne. Kiedy trafią do naszego organizmu udają hormony i zaburzają komunikację między komórkami naszego ciała. Nazywa się je zaburzaczami endokrynowymi (ang. endocrine disruptors). Podszywają się pod hormony steroidowe np. hormony płciowe. W tym upatruje się źródła problemów z płodnością i żywotnością plemników, które obecnie trapią wielu mężczyzn oraz wcześniejszym dojrzewaniem płciowym dziewczynek. Feminizacja jest problemem, który dotyka nie tylko naszych samców, ale też wyraźnie odbija się na płodności niektórych ryb, bo wszystko co zużyją fabryki trafia do rzek i mórz. (Tak właśnie zwrócono w ogóle uwagę na ten problem, bo wędkarze zauważyli, że powoli nie mają czego łowić.) Co z tego, że te związki udają hormony? Hormony mają za zadanie koordynować pracę wszystkich organów w naszym ciele. Pilnują, żeby wszystkie komórki pracowały prawidłowo, reagowały na określone sygnały i robiły to we właściwym czasie. Komórki, do których docierają fałszywe sygnały z plastyfikatorów a nie z prawdziwych hormonów, zachowują się dziwnie. Odpowiadają na sygnały, których nie powinny dostać, albo mając zablokowane receptory przez zaburzacze nie są w stanie odpowiedzieć na sygnał, na który powinny zareagować. Zachowują się tak dziwnie, że mogą stać się komórkami nowotworowymi. Często efektem pobudzenia receptorów steroidowych są podziały komórkowe. Nawet bez uszkodzonego DNA, bez zajścia mutacji, komórki mogą wyrwać się spod kontroli organizmu i robić, co chcą i dzielić, kiedy chcą, czyli zrakowacieć. Nowotwory, które rozwijają się bez zajścia mutacji, nazywamy epigenetycznymi.

Zaburzacze endokrynowe podszywają się też pod hormony tarczycy, blokując receptory tyroidowe zmieniają tempo metabolizmu całego organizmu. Czasem te związki nazywane są wprost obesogenami, czyli związkami, które powodują niekontrolowane przybieranie na wadze. Ponadto związki te zbierają się w tkance tłuszczowej i są przyczyną wyraźnego obniżenia zdrowotności u osób otyłych rozpoczynających zrzucanie nadwagi. Intensywne spalanie tkanki tłuszczowej powoduje gwałtowne uwalnianie zasobów toksyn w niej zgromadzonych. Organem, który próbuje się ich pozbyć jest wątroba i to ona obrywa najwięcej za wszelkie chemikalia, które trafiają do naszego organizmu.

Oto właśnie jest cena jaką płacimy za wygodnictwo, za lekkie, kolorowe i niewymagające plastiki.

Przyjrzyjcie się dobrze swojej kuchni: używamy plastikowych sztućców, plastikowych naczyń, plastikowych utensyliów do gotowania, teflonowych patelni, silikonowych form, plastikowych czajników. Co najgorsze dajemy plastikową zastawę i kubeczki dzieciom, wychodząc z założenia, że lekki plastik nie zrobi im krzywdy. Pierwsze posiłki dajemy w plastikowych butelkach z syntetycznym smoczkiem (nowoczesne mamy nie dają już gumowych smoczków, tylko silikonowe). A przecież organizm dzieci jest jeszcze bardziej podatny na akumulację toksyn niż organizm dorosłego. Kochasz swoje dziecko? Nie dawaj mu plastiku do jedzenia!

Szkło, ceramika, nierdzewny metal i drewno – to są materiały, które są przeznaczone do kontaktu z żywnością. Pewnie, plastik jest tani, ale pęka i zużywa się szybciej niż inne droższe materiały, więc trzeba go kupować więcej. Wyprodukować więcej. I więcej, i więcej… I jeszcze więcej chemikaliów wpuścić do środowiska. Oczywiście, producenci muszą przestrzegać dopuszczalnych norm zawartości plastyfikatorów w końcowym wyrobie. Niektórzy przestrzegają. Ale nawet uwzględniając przestrzeganie norm, czy ustawodawcy naprawdę przewidzieli, że plastik będzie otaczał nas ze wszystkich stron?

Tak, wiem, szklane opakowania są ciężkie, niewygodne. Nie spakujemy przecież dziecku śniadania do szkoły w metalową menażkę. Jednak coś tłustego już lepiej zapakować w folię aluminiową niż plastik, a kanapki można przecież owinąć papierem śniadaniowym (niebielonym;)).  Podłogi, meble, ubrania, lalki, no i plastikowe tubki z kosmetykami (kosmetykami, które przecież przynajmniej w połowie składają się z tłuszczów, które potem absorbuje nasza skóra, bo skóra też jest lipofilna). Już wystarczająco dużo plastiku jest wokół nas, absolutnie nie dokładajmy go jeszcze do jedzenia. 

Metalowe garnki, ceramiczne naczynia, drewniane łyżki do mieszania, szklane kubki, porcelanowe filiżanki, stalowe lub srebrne sztućce. Nikogo nie namawiam do powrotu do epoki kamienia łupanego, ale naprawdę da się urządzić kuchnię bez plastiku.

Nie bójcie się panicznie kolorowych recepturek. Tak, są trujące, tak samo jak inne plastikowe rzeczy. Pozwólcie dzieciom się chwilę nimi pobawić (ale raczej nie nosić), za parę tygodni i tak znajdą sobie inne hobby. Lepiej przypatrzcie się dokładnie swojej kuchni, bo jemy codziennie przez całe życie…

Jedna myśl na temat “Life in plastic is fantastic

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s