Świńskie uszy i sałatka z bobem

Niedawno miałam przyjemność uczestniczyć w zupełnie niezwykłej kolacji, bowiem w restauracji Garaż Food&Wine (ul. Józefitów 8, Kraków) zorganizowano spotkanie degustacyjne z winami Clementa Klura z Alzacji, czego dalekim echem jest poniższa sałatka.

sałatka z bobem i boczkiem

Niezwykłość owej degustacji polegała niejako na odwróceniu ról. Zazwyczaj dobieramy wino, by podkreślić smak potrawy, tutaj mieliśmy sytuację, że to potrawy miały za zadanie podkreślić smak wina. I doskonale to robiły! A całość została okraszona ciekawym, prowadzonym mocno gawędziarskim tonem, wykładem na temat win biologicznych prowadzonym przez pana Mariusza Beretę, właściciela tejże piwniczki z winami.

A zaserwowano nam:

– Cremant d’Alsace AOC Clement Klur i smażone świńskie uszy na zielonej sałatce z ziołami
– Voyou de Katz Clement Klur i przegrzebki z salsą truskawkową
– Pinot Noir Clement Klur i wątróbkę jagnięcą z miętą w syropie z melasy morowej
– Gentil de Katz Clement Klur i parfait z mastyksem, truskawkami i płatkami róż

To było bardzo ciekawe doświadczenie, bo dania zostały skonstruowane jakby były niekompletne, a dopiero popijanie ich winem tworzyło całą symfonię smaków, co przy „suchym kęsie” było dość rozczarowujące. Natomiast właśnie takie dostała zadanie szef kuchni pani Lena Wrubleska. Osobny wpis zrobię na temat deseru, bo był genialny! Powiem szczerze, że wina samodzielnie też były wyborne. Cremant lekkie i owocowe, podobno jest jedynym musującym winem niesiarkowanym. Voyou orzeźwiające, Pinot Noir głębokie, jakby jeżynowe, zdecydowanie w moim typie. A to ostatnie, Gentil de Katz, absolutnie przepyszne, wytrawne a pełne radosnych, słodkich tonów. Każde z nich świetne, lecz jeśli wypatrzycie wino z kotem a la Szczerbatek, to kupujcie je bez wahania.

Clement Klur, wino z kotem, gentil de katz

Podaną nam sałatkę ze świńskimi uszami postanowiłam przenieść na grunta domowe. Świńskie uszy w restauracji zostały usmażone na skwarki (w sumie to były takie kolagenowe chrupki) i połączone z bobem i zielonymi szparagami w towarzystwie nieprzyzwoitej wprost ilości koperku. No i wymagały podlewania winem, czego w kuchni rodzinnej nie mogłam zastosować, więc przedstawiam moją wariację na temat owego dania.

sałatka z bobem i boczkiem

Sałatka z bobem i smażonym boczkiem

sałata dębowa
ugotowany bób
kiełki słonecznika
kilka gałązek pietruszki, tymianku i koperku
smażony boczek
(truskawki i kwiaty ogórecznika)
sos: oliwa, sok z cytryny, sól, pieprz

Cóż nie da się ukryć, że poszłam daleko od oryginału, bo użyłam boczku zamiast uszu. Siewki słonecznika zastąpiły szparagi – no w końcu one też ledwie wykiełkowały 😉 Zaś koperku dałam jedynie symboliczną gałązkę. Już na sam koniec dorzuciłam truskawki, bo jakoś tak mi słodko-kwaśno podpasowały, ale mój mąż jadł bez nich i też był zachwycony daniem. Ale najważniejsza rzecz: skwarki i bób dorzuciłam ciepłe – to naprawdę ważne.

O kwiaty ogórecznika jak zwykle musiałam się bić z Córcią, bo ciężko jej przychodzi oddać kilka na inne talerze 😉

Ogólnie bardzo się cieszę z zaproszenia na to wydarzenie, i bardzo za nie dziękuję organizatorom, bo jeszcze długo będę odczuwać jego reminescencje w swojej kuchni.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s