Gotowanie z cydrem i grzaniec trzech wiedźm

„Mama, Ty jesteś w telewizji razem z najlepszym kucharzem na świecie!”

Tak Córcia skwitowała moją 10-sekundową wypowiedź w 16 odcinku CookNews na kanale Kuchnia+, może kiedyś doczekamy się linka…

Córcia wcale nie przyjęła wyjaśnienia, że po pierwsze Wojciech Amaro nie jest (jeszcze) najlepszym kucharzem na świecie, tylko najlepszym w Polsce, a poza tym jego przecież nie było z nami w tym samym miejscu, tylko po prostu kolejny reportaż w tym samym programie opowiada o nim. Nie zrażona Córcia odpowiedziała mi: „Mama, i co z tego? Byłaś z panem z TopChefa w jednym programie. W telewizji.” No więc tak, byłam z Wojciechem Modestem Amaro w jednym programie w telewizji 😀

A sprawa dotyczyła warsztatów, które zorganizowała firma Cider Inn w restauracji Garden Le Scandale.

Cydr bardzo lubię i cenię. Pierwszy raz z tym napojem zetknęłam się w Szwecji. Moim Eldorado. Stypendium w czasie studiów, czyli wieki temu, było jednym z najlepszych okresów w moim życiu. Może kiedyś zbierze mi się na wspominki, bo to też była wielka kulinarna przygoda. W każdym razie Szwedzi korzystają z darów skandynawskiej przyrody i pędzą cydr nie czekając, aż jabłka spadną z drzew, bo inaczej do jabłek dobiorą się łosie i po pijaku będą terroryzować wioski.

Na mnie też cydr wyjątkowo skutecznie działa. To przez bąbelki 😉 Po połowie butelki szumiało mi w głowie jak na promie do Szwecji, i akurat wtedy wyciągnęli mnie przed kamerę…

Dzięki Cider Inn mieliśmy okazję poznać smaki polskiego cydru i spróbować, jak one wpasowują się w potrawy. Nasza, czyli blogerów, rola w tym spotkaniu była nie do końca jasna, ponieważ dania były praktycznie gotowe i pod kierownictwem szefa kuchni mieliśmy je tylko wydawać. Ale pani Anna z Cider Inn obiecała nam, że przy następnej okazji będziemy mogli samodzielnie coś upichcić. Paweł z Gotowania z pasją pomagał przy kiszce w formie patee w towarzystwie medalionów i sosu jabłkowego, a także przy dorszu z grzybami, jałowcem i jabłkami, Adriana i Mateusz z Pora coś zjeść wydawali cydrowe naleśniki, Ulka z Kuchni na wzgórzu i ja wraz z Córcią reprezentujące Trochę Inną Cukiernię mieszałyśmy w garze z grzańcem. I w sumie my mogłyśmy wykazać najwięcej inwencji twórczej i nie dodając cukru, wrzucałyśmy do kotła, co nam wpadło pod ręce, łącznie z papryczką chilli. Zaiste jak te trzy wiedźmy: panna, matka i… ta trzecia, no bo przecież Ulka jeszcze nie kwalifikuje się do odpowiedniej grupy wiekowej 😀

Jedzenie ugotowane z dodatkiem cydru było pyszne, szef kuchni, choć nieśmiały, to otwarty na dialog, towarzystwo jak zwykle niezawodne, a ogólna atmosfera bardzo miła. Jeszcze raz dziękuję za zaproszenie 🙂

Zdjęcia pochodzą od organizatorów.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s