Dzień

Budzę się zmęczona. Przynajmniej trzy nocne karmienia odbierają mi szansę na dobicie do wymarzonych 58 kilo. Od świtu gotuję dwa zestawy posiłków dla dzieci, próbuję nie poddawać się porannej szarpaninie i rozświetlać ją uśmiechami, żeby Drożdżóweczki dobrze zaczęły dzień. Dzwoniąc słoikami pędzimy do instytucji, które się nimi zaopiekują. Pędzę do pracy. Czekają na mnie studenci, którym próbuję przekazać odrobinę chęci do szukania, do pytania. Czeka na mnie laboratorium, gdzie szukam odpowiedzi. Palce dobrze wiedzą, co trzeba robić. Hamulcowym jest tylko głowa. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Pędzę z powrotem, tramwaj tłucze się po torach, tramwaj tłucze mną, po głowie tłuką się różne myśli. Szybkie zakupy i objuczona niczym osioł wracam do domu – codzienna via crusis gospodyń domowych. Tym razem zdążę zrzucić ładunek, nim polecę po dzieci. Stęsknione, rozbawione, rozdrażnione, obrażone, rozmarzone, rozemocjonowane – jak na loterii. Dziękuję Bogu za jesień, skończyło się kilkugodzinne kiblowanie na placu zabaw. Tylko chwila na kręciołku i powolny spacer do domu. Dzwonię pustymi słoikami, podziwiamy zmarzniętą biedronkę, niestety – chińska. Tak, to piesek, to auto, koleżanka nie ma racji są jadalne kasztany, to gołąb, uważaj pod nogi, nie, nie możemy, tak pięknie szumią, o samolot. Pędem zabieram się za obiad. STOP! Młode ssaki mają swoje prawa, obiad dla reszty poczeka. Kładąc się, dopiero zaczynam czuć przeciążenie kolan i kręgosłupa, wymuszone przerwy czasem się przydają, w głowie kotłują się myśli. Gotowanie, jedzenie, karmienie i już jest wieczór. Blog jak nałóg woła choć na kwadrans. Jeszcze chwila na rozmowę, na zabawę i już zaczyna się przednocna orka. Mycie, zęby, pielucha, piżama. Jedno z głowy. Rozmowy, czytanie, drugie z głowy. Chwila z trzecim. Lecę na twarz. Wreszcie chwila dla mnie. Nie, skrzynka zapchana, wszystko na wczoraj, jak zwykle. Młody przebudza się. Potrzebuję jeszcze chwilę. Słodki ciężar wgniata mnie w krzesło. Jeszcze chwila w łazience. Patrzę na siebie. Nie potrzebuję lustra. Wiem kim jestem. Mam wszystko, co najważniejsze. Jedyne czego pragnę, to żyć dalej. Być sobą. Być żoną, mamą, uczyć, szukać, marzyć, być potrzebną. Być zdrowa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s