Bliny drożdżowe sześciolatki

Cóż, zacznę od tego, że nie wiem, czy to są bliny, ponieważ nigdy takowych na oczy nie jadłam. Jednak bliny to w sumie drożdżowe racuchy, a to danie spełnia taki opis. Po drugie, to nie ja je zrobiłam. Poniższe danie zostało zaplanowane i wykonane przez Córcię (lat prawie 6 i pół), ja je tylko usmażyłam.

bliny bez jajek

Córcia zażądała ode mnie drożdży (górna szafka), resztę sobie sama wyciągnęła. Nasypała mąkę, cukier, cukier waniliowy, łyżkę oleju, suszone drożdże, szczyptę soli i dolała mleka (koziego). Potem zapytała, czy dobrze wygląda. Doradziłam dolanie jeszcze odrobiny mleka. Odrobiny! To teraz dosyp troszkę mąki. DOŚĆ! Wyszło dobre, lekko luźne ciasto.

Nie jestem pewna, czy to dobrze, że uczę ją takiej intuicyjnej improwizacji. Chyba lepiej by było, żeby kolejne pokolenie jednak potrafiło się trzymać przepisów:)

Latorośli z trudem przyszło czekanie, aż drożdże urosną i co chwilę gmyrała w cieście, ale o dziwo nawet ich nie zamordowała. Potem dorzuciła pokrojone truskawki i przekazała starszyźnie do smażenia.

bliny bez jajek, drożdżowe placuszki bez jajek

Bliny, czy też racuchy drożdżowe, wyszły pyszne, delikatne w środku i chrupiące po wierzchu! Zjedliśmy wszyscy ze smakiem, nawet Młody, chociaż musiałam mu wybierać ze środka rozpieczone truskawki, bo one były pfuj;)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s