Z dzikości bzu…

Dziki bez uwielbiam! To znaczy dopóki kwitnie:) Bo owoce mi nie odpowiadają zupełnie (zaś zdrewniałe łodygi są śmiertelnie trujące). Więc kiedy już objecie się placuszkami bzowymi, ten niesamowity aromat warto również zachować na później i przygotować syrop, którym można aromatyzować wszelkiego rodzaju desery, wypieki i napoje.

syrop z kwiatów dzikiego bzu

Przygotowując syrop nie patrzyłam na proporcje tylko poodcinałam kwiatuszków ile wlezie, zalałam gorącą wodą, ile wezmą i odstawiłam do wystudzenia. Potem dodałam cukier, sok z cytryny i zapasteryzowałam.

Tak więc z dzikiego bzu powstał całkiem oswojony syrop.

syrop z kwiatów dzikiego bzu, elder flower syrup

A później z syropem można się bawić:) Z truskawkami i pomarańczami kwiecie czarnego bzu smakuje wyśmienicie!

syrop z kwiatów dzikiego bzu

Drinki przygotowywałam z wody gazowanej (może być wino musujące), soku z pomarańczy, syropu truskawkowego no i syropu bzowego. Jeżeli najpierw wlewamy syrop a później rozcieńczalnik, to syrop się rozpuszcza. A jeżeli najpierw nalejemy rzadki płyn, a później syrop delikatnie wlejemy po ściance, to gęsta ciecz zbierze się na dnie i uzyskamy ładne warstwy.

Przygotowałam też porcję niskosłodzoną, który to napar jest ostatnim brakującym składnikiem do mojego przemyślnego projektu, który zaplanowałam już w zeszłym roku, ale przy Mamutku pary mi brakło i oddechu. Może w tym roku wreszcie się uda:)

drinki z syropem z kwiatów dzikiego bzu

   Klub Kwiatożerców 2012, jadalne kwiaty 2012, jemy kwiaty  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s