Konfitura z owoców dzikiej róży

Uwielbiam róże, ale o tym wiecie. Uwielbiam jeść róże – o tym też wiecie 🙂

Postanowiłam przenieść swoje uwielbienie z kwiatów na owoce i przygotować konfiturę. Przepis jak najbardziej na czasie, bo choć owoce róż już dawno dojrzały, to zbierać je można nawet po przymrozkach. Choć wbrew obiegowym opiniom przemrażanie wcale nie jest konieczne. Zbierałam różę pomarszczoną (Rosa rugosa), którą w mojej okolicy nazywa się dzika różą, choć jest to nieprawidłowe, bo dzika róża to Rosa canina, która ma mniejsze, podłużne owoce.

I jest jeszcze jeden powód by lubić róże: plon można zbierać dwukrotnie, najpierw płatki, później owoce.

konfitura z owoców dzikiej róży

Konfitura z owoców róży

500 g wypestkowanych owoców róży pomarszczonej (fałdzistolistnej, karbowanej)
500 g cukru (teoretycznie, bo spokojnie można mniej)
1 szklanka wody

Ja jednak obrałam tylko 200 g owoców, bo Mamutek zaczął się drzeć, a resztę mi zjadła na surowo Córcia. Cukru dałam tylko 80 g, ponieważ na takie ilości nie było sensu robić konfitury do długotrwałego przechowywania. Dodałam też odrobinę soku i skórki z cytryny, co można pominąć (w oryginalnym przepisie zapisanym przeze mnie wieki temu w harcerskim kapowniczku, jej nie było, ale chciałam nieco ożywić smak). Owoce zasypać cukrem, podlać, minimalną ilością wody (lub tłoczonego soku jabłkowego) i podgrzewać na małym ogniu, aż owoce zmiękną, a cukier się rozpuści.

Najgorszą czynnością jest czyszczenie owoców. Po pierwsze radzę ubrać rękawiczki, bo inaczej przez tydzień będziecie mieć pomarańczowe palce. Każdemu owockowi trzeba odciąć ogonek, wyciągnąć szypułkę, przeciąć go wzdłuż i wyciągnąć nasiona razem z włoskami pokrywającymi wnętrze owocu. Ja owoce po prostu rwałam, a pestki wyciągałam końcem trzonka łyżeczki. Szczerze mówiąc jest to jedna z tych czynności, przy których można zwariować!

Więc żeby nie zwariować proponuje prostszy sposób: zagotować owoce w całości i przetrzeć przez sito, oddzielając pestki. I jest szybciej i przyjemniej.

Dżem z dzikiej róży bez czyszczenia owoców

2 szklanki wody
1 szklanka cukru
2-4 szklanki owoców róży (dzikiej lub pomarszczonej)

Wodę zagotować z cukrem i do wrzącego syropu wrzucić owoce (ile się zmieści). Zagotować i odszumować. Gotować, aż miąższ zmięknie. Odcedzić owoce i wrzucić kolejną porcję. Odstawić do wystudzenia, po czym całość przetrzeć przez sito. Ponownie zagotować, ewentualnie odparować, dodać odrobinę cytryny, jeśli smak wymaga korekty.

Gotowy dżem przełożyć do wysterylizowanych słoików i odłożyć pod koc.

Mam jeszcze chrapkę na dziką różę (R. canina), czyli psią różę (w moim przypadku, to róża podwójnie psia), która w tym roku wyjątkowo obrodziła.

Smacznego!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s