Gastronomia na Obcasach – kwiatowe inspiracje, relacji część II

Tak jak obiecałam dziś będzie służbowo, czyli o kwiatach i przepisach, które przygotowałam na potrzeby warsztatów Gastronomii na Obcasach dotyczących kwiatowych inspiracji w potrawach. Przy okazji chciałam jeszcze raz podziękować za zaproszenie mnie do udziału w tym przedsięwzięciu. Czuję się niezmiernie dumna, że znalazłam się w tak doborowym gronie.

Przygotowałam 4 przepisy na pełny kwiatowy obiad:
przystawka – sałatka z awokado i koziego sera,
danie główne – makaron w groszkowym pesto z kwiatami fasoli,
deser – mus jaśminowy
oraz napój fiołkowo-lawendowy

Kwiaty na warsztaty dostarczyła firma Koppert Cress wchodząca na polski rynek. Za wyjątkiem fiołków i lawendy, które przywiozłam sama.

Zdjęć samych potraw niestety nie robiłam, bo gotowałam, a nie pstrykałam, na szczęście dzięki uprzejmości Pań z Agencji Wydawniczej Egros, możecie je obejrzeć. Natomiast jeżeli chcecie zobaczyć z bliska konkretne kwiatki, odsyłam linkami do stron ich dostawcy.

Zaczęłam od końca, czyli od napoju, ponieważ wymagał najmniej wysiłku i mogłam jednocześnie cały czas gadać o kwiatkach:) Bardzo nieskromnie przyznam, że połączenie fiołków i lawendy jest po prostu wspaniałe! Odkryłam je w tym roku i postanowiłam wykorzystać na warsztatach. To odkrycie to był zdecydowanie przebłysk geniuszu, którego udało mi się tym razem nie przegapić;) Napój dedykuję Gastronomii na Obcasach. Teraz by trzeba wymyślić jakąś chwytliwą nazwę i ochronić patentem:)

Napój fiołkowo-lawendowy

4 litry wody gazowanej
2 cytryny
1 szklanka cukru
2 laski wanilii
4 łyżki suszonej lawendy
400 ml mojego syropu fiołkowego (widać go na pierwszym planie we wczorajszym wpisie:))

Zagotuj półtorej szklanki wody z 1 szklanką cukru, dodaj wanilię przekrojoną wzdłuż na pół. Gorącym syropem zalej 4 łyżki lawendy i odstaw pod przykryciem do wystudzenia (zrobiłam to 1,5 godziny przed rozpoczęciem warsztatów). Wyciśnij sok z cytryn, dodaj syrop fiołkowy i przecedzony syrop lawendowy. Całość zalej wodą mineralną. W wersji dla dorosłych połowę wody mineralnej można zastąpić białym winem.

Gastronomia na Obcasach - kwiatowe inspiracje

Napój bardzo wszystkim smakował. Wg mnie był zdecydowanie za słodki, bo zamiast planowanych 6 litrów wody wlałam tylko 3, ale też przez to smak kwiatów był o wiele bardziej intensywny (na te ilości kwiatów, optymalnie byłoby właśnie 4-4,5 litra). Bardzo mi się podobała reakcja pana Pawła, kucharza prowadzącego poprzednie warsztaty, który rozentuzjazmowany wrzasnął: ALE CZAD! Zrobiło mi się bardzo miło, że taka zwykła kura domowa może czymś zaskoczyć profesjonalistów obytych z wszelakimi nowinkami kulinarnymi:)
Napój prawdę polecam! Lawenda wyjątkowo dobrze uwydatnia aromat fiołków i niweluje wszelką mdłość. Powyżej cedzę lawendę (zdjęcie z profilu organizatorów) na sitku, które na szczęście w końcu się znalazło 😀

Danie główne zawierało dekorację z kwiatów zharmonizowanych smakowo z całością.

Penne w groszkowym pesto z kwiatami fasolki

Makaron 1 kg
zielony groszek (mrożony) 700 g
Parmezan 400 g
Orzechy nerkowe lub włoskie 150 g
Bazylia 8 pęczków
Mięta 3 pęczki
Czosnek 14 ząbków
cytryna 1 sztuka
Oliwa 500 ml
sól, pieprz
kwiaty BEAN BLOSSOM 5 opakowań

Ugotuj groszek i ostudź go (hartując zimną wodą). Do blendera wrzuć groszek, czosnek, zioła, sok z cytryny, orzechy i zmiksuj, dolewając tyle oliwy, by uzyskać gładką konsystencję. Dopraw do smaku solą i pieprzem. Ugotuj makaron, odcedź, zmieszaj z sosem i startym serem. Danie udekoruj kwiatami fasoli świeżymi, marynowanymi lub gotowanymi na parze przez 1-1½ minuty.

groszkowe pesto z kwiatami fasoli, edible bean flowers

Ale… makaronu było 800g, parmezanu w ogóle nie mogłyśmy znaleźć, więc go w sosie nie było i danie było czysto wegańskie. Nie było też w ogóle mięty, a zamiast pęczków bazylii były tylko jej siewki. Oliwy do uzyskania odpowiedniej konsystencji weszło około 250 ml. Natomiast najgorsze było to, że użyty groszek nie był mrożony tylko ze słoika, stąd zamiast oczekiwanej radosnej zieleni wyszedł kolor zgniło-bury :/ Sos był smaczny, pomagająca mi Sylwia doskonale go doprawiła (dziękuję i jestem ogromnie ciekawa jak sobie poradziłaś z cedzeniem?:)), jednak ten beznadziejny kolor nie pozwolił mi osiągnąć zamierzonego efektu zielonej łączki z liliowymi kwiatkami, a to o to właśnie chodziło 😦

Kolejny był deser, który wymagał użycia miksera i niestety było to urządzenie dla mnie zbyt skomplikowane;) Tak swoją drogą ten sprzęt Kenwooda był niesamowity, bo to mikser, w którym od razu można gotować! Na szczęście zaraz przybiegło kilka osób do pomocy i wspólnymi siłami udało się ubić śmietanę 😛

Mus jaśminowy                                            

śmietana kremówka 36 lub 40% 1200 ml (był 1 litr)
wino białe półsłodkie lub półwytrawne 500 ml (było 250 ml)
Cukier 1 szklanka (dałam 15 łyżek)
Pomarańcza 2 sztuki
cytryna 1 sztuka
Jaśmin 2 opakowania

W winie zanurzyłam 1 opakowanie kwiatów jaśminu i rozdziabałam je widelcem. Dodałam skórkę zeskrobaną z 1 pomarańczy i 1 cytryny. Odstawiłam na 1,5 godziny. Zrobiłam to przed warsztatami, przykryłam miseczką z jaśminem miseczkę z lawendą. Surowego jaśminu nie powinno się gotować, bo robi się gorzki. Natomiast w takiej instalacji para z powoli stygnącego syropu lawendowego, delikatnie ogrzewała wino przyśpieszając ekstrakcję – wyobraźcie sobie te zapachy na zapleczu! Śmietanę trzeba lekko ubić z cukrem, absolutnie nie na sztywno. Odcedzić wino jaśminowe, zmieszać z sokiem wyciśniętym z pomarańczy (mógłby też być czerwony grejpfrut). Delikatnie trzepaczką połączyć śmietanę z winem. Niestety nakładanie wyszło mi mało elegancko i większość pucharków była ukidana. Dekorowałam świeżymi kwiatami jaśminu – była to ozdobna odmiana drobnokwiatowa wielopłatkowa – dziki jaśmin ma 5 długich płatków (nie mylcie też z naszym polskim jaśminowcem, który ma 4 płatki i się go nie je!). Miały być obtaczane cukrem, ale już kompletnie nie było czasu.

mus jaśminowy, jaśminowy syllabub

Ten deser jaśminowy, stworzony przeze mnie na bazie klasycznego syllabubu, bardzo wszystkim przypadł do gustu. Ja niestety ze względu na śmietanę nie spróbowałam ostatecznego rezultatu, jednak smakowałam sobie wino jaśminowe;)

Ostatnia była sałatka. Planowałam, że będzie ona zadaniem do przygotowania przez osoby z widowni, jednak zgłosiły się tylko dwie panie i to one się zmagały z doborem kwiatów do awokado, koziego twarogu i rukoli (pierwotnie miały być kiełki jak tu z fiołkami).

Oczywiście każda odpowiedź była dobra, ja obstawiałam kwiaty Lippi, czyli Dushi buttons (Phyla dulcis) ze względu na ich zaskakującą słodycz doskonale równoważącą ostrość koziego sera. Panie również tak wybrały, dodając jeszcze aksamitki wąskolistne dla ich urody. Planowałam, że będą 4 małe porcje sałatki, każda z inną kwiatową kombinacją, ale w sumie sałatki było za dużo i chyba rzeczywiście była zbędna w pokazie. No ale zakładałam, że ma ze mną gotować 6 osób i to one w ramach konkursu postarają się nie tylko o dobór kwiatów ale i prezencję. Tu wersja ze słodkawymi kwiatami Baroony Blossom (zdjęcie GNO):

Poza tym na warsztatach wystąpiły jeszcze następujące jadalne kwiaty:

Sechuan buttons, czyli Acmella oleracea, które na serio dają wrażenie lizania baterii;)
Delikatne Blue Ocean, urocze Purple Delight oraz Orchidee Dendrobium czyli storczyki tajskie – efektowne z wyglądu i smakujące jak słodkawa sałata. Widok pudła na zapleczu pełnego tych pięknych kwiatów był niesamowity!

Jak widzicie wszystkie przepisy są proste, nie wymagają mega umiejętności kulinarnych, wyższych technologii ani składania 14 różnych składników pośrednich. A mam nadzieję, że zrobiły dobre wrażenie:)

Powiedziano mi, że na zakończenie mogę sobie spakować trochę kwiatów do domu (byle coś zostało na następny dzień;)), ale oczywiście w zaaferowaniu tego nie zrobiłam (Ożesz!), chwyciłyśmy tylko z Córcią po storczyku na zagrychę;)

I to tyle. Było super! Jeszcze raz dziękuję i mojemu Wydawnictwu i Organizatorom za niesamowitą okazję uczestniczenia w warsztatach i zaprezentowania mojego hobby. Teraz tylko pozostaje czekać na ukazanie się książki:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s