Pieczony lukier czyli makaroniki, z różą

Makaroniki to podobno hit sezonu;) Ale nie jestem pewna, kto to ustala:P

makaroniki z różą, makaroniki różane, rose petals macarons, macoarons with rosa jam

Poprzednio makaroniki mi nie wyszły. Podobno są strasznie trudne do upieczenia i wdepnęłam sobie sama na ambicję, żeby jednak je upiec tak, jak powinny wyglądać.

I wyszły. Wcale nie są takie uciążliwe do zrobienia, jeżeli tylko doda się wymaganą ilość cukru, czego nie zrobiłam poprzednio. Jeszcze musiałbym popracować nad ich wielkością, bo w większości zrobiłam je zdecydowanie za duże;)

makaroniki, macaroons

ok 100 g białek (3 sztuki)
40 g drobnego cukru
200 g cukru pudru
120 g mielonych migdałów

Białka należy podsuszyć, ja zbierałam pojedyncze białka i zostawiałam je w lodówce w miseczce (najdłużej jedno czekało 4 dni), a potem wyjęłam rano i zostawiłam na stole.

Migdałów nie mieliłam dodatkowo, tylko połączyłam z przesianym cukrem pudrem.

Białka ubiłam na sztywną pianę ze szczyptą soli, dodając pod koniec drobny cukier.

Do piany trzeba wsypać migdały z cukrem pudrem i pomieszać łyżką tylko tyle, żeby się połączyły.

Nakładać krążki masy na blachę wyłożoną papierem. Niepotrzebnie zaczęłam ją maltretować workiem cukierniczym, o wiele lepiej nakładało mi się po prostu szprycą bez założonej końcówki, co polecam.

Przygotowane blachy odstawić na 1 godzinę do obeschnięcia. Piec w piekarniku nagrzanym do 160°C przez 12-15 minut. Odstawić do wystygnięcia i dopiero wtedy ściągać. Można przekładać dowolnymi masami, przecierem z róży, czekoladą, nutellą etc.

Ale wiecie co? Wcale mi te makaroniki nie smakowały, wolałam takie jak wtedy. To po prostu upieczony lukier! Jedzenie tak potwornie słodkich ciastek nie sprawia mi wcale przyjemności. Po jednym miałam dość. Kiedy cukier atakuje układ nerwowy, nie ma czasu na rokoszowanie się smakiem, wydobywaniem subtelnych migdałowych akordów. A skleić te ciasteczka jeszcze czymś słodkim? – to już można paść na miejscu.  Przełożyłam tylko kilka sztuk niskocukrowym przecierem różanym.

Taaa, makaroniki… Równie dobrze mogłabym sobie pochrupać cukier w kostkach, a wg mnie nie o to chodzi.

makaroniki z różą, makaroniki różane, rose petals macaroons, macoaroons with rosa jam

Umiem, wiem jak je zrobić, wyszły, przypuszczalnie nigdy już do nich nie wrócę.

Ale co róża, to róża 😀

. .  . Klub Kwiatożerców, klub kwiatkojadów, trocheinnacukiernia.home.blog, trochę inna cukiernia, jadalne kwiaty, edible flowers .     

Jedna myśl na temat “Pieczony lukier czyli makaroniki, z różą

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s