Po francusku, czyli brukselka oswojona

Trzy tajemnice kuchni francuskiej już dawno przestały być tajemne, choć dla mnie ze względu na swój charakter pozostają niedostępne. Czasem uda mi się natrafić na program „Kuchnia francuska – po prostu”. Lubię go, choćby z tego względu, iż prowadząca wygląda, jakby nigdy w życiu nic nie ugotowała i tak się pieści z jedzeniem, że aż mnie skręca:P Poza tym fajnie jest dowiedzieć się różnych ciekawostek. Dwukrotne smażenie frytek już jest opatrzone, bo Belgowie i Holendrzy robią tak samo, ale że Francuzi mają specjalny sposób na smażenie idealnej „obślinionej” jajecznicy, to już coś nowego (też przepis nie dla mnie, bo nie będę brudzić 4 naczyń na jajecznicę;)). Wypatrzyłam jeszcze przepis na wspaniałą nalewkę, no i brukselkę.

Brukselka – warzywo, którego nie lubię ja, ani nikt mi znany. W programie zostało zaprezentowane w sposób, jakiego jeszcze nie widziałam. Wiem, że mało wiem o kuchni i gotowaniu, więc pewnie nie raz wyważam otwarte drzwi. Może znacie, może nie, ale oto brukselka po francusku.

brukselka po francusku

Boczek pokroić w kosteczkę i podsmażyć na chrupiące skwarki. Do gotowych skwarek dodać brukselkę rozdzieloną na pojedyncze listki. Może we Francji sprzedają bardziej rozchylone brukselki, ale z naszymi trzeba się nieźle natrudzić;) Podsmażyć chwilę, żeby ledwie się zblanszowały i nieznacznie zmiękły.

To najlepsza brukselka jaką jadłam. Wcale nie czuć tego typowego zgniło-brukselkowatego posmaku. W zasadzie to była jedyna brukselka, jaka mi naprawdę smakowała:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s